|
sobota, 19 maja 2012
Wystarczy tego chorowania. Po tygodniu już było prawie lepiej, po dwóch dniach znowu nawrót - no i niestety się ciągnęło przez ponad 3 tygodnie. Na tydzień straciłem słuch w prawym uchu. Jak inaczej wtedy człowiek postrzega, nie słyszy dokładnie, obraca głowę, polega na słuchu psa, który wielokrotnie informuje, że coś się dzieje. Ale jest prawie idealnie już, muzyki można posłuchać. Wpadła w ucho reklama samochodu w tv, gdzie na wzór słynnego początku utworu wokalisty The Animals, zrobiono takie tam coś byle co nic. A szkoda, bo kawałek spokojny, fajny. I zdjęcia, kiedy był czas, że się jechało do Frisco. Frisco, ech, wtedy to było miasto... Jak nie lubię tatuaży, żadnego dziargania nawet małego na kostkach dla git ludzi czy wojska, to uczciwie przyznaję, że tatuaż(?) jaki widać na zdjęciu ( na filmie w czasie 2:53) - to bym sobie pierdyknął a nawet jebnął na plecach. Bo mi sie cholernie podoba. Oj bardzo.
Cały utwór Erica Burdona, do zdjęć czasu flower frisco power, z początkowym tekstem angielskim: This following program is dedicated to the city and people of
piątek, 04 maja 2012
Ileż to lat szukania tego utworu. Nie znałem nawet trochę angielskiego wtedy, ale te powtarzane słowa 'watchin' good detectives' ( z błędem oczywiście) tkwiły głeboko w głowie przez lata. Aż któregoś dnia, ktoś ponownie puścił w audycji radiowej i przytomnie powiedział tytuł piosenki. I nikt na necie jeszcze nie pokusił się o tłumaczenie utworu? A szkoda...:) Elvis Costello, i zapowiedź filmów w TCM.
czwartek, 26 kwietnia 2012
Najlepsze polskie filmy – miejsce 2, ex aequo drugi film to: „Matka Joanna od Aniołów” , w reż. Jerzego Kawalerowicza, rok 1960
Info o filmie i prozie Iwaszkiewicza: http://ksiazkizbojeckie.blox.pl/2012/02/Kobieto-puchu-marny-Matka-Joanna-od-Aniolow.html http://www.ofilmie.pl/analizy/matka-joanna-od-aniolow/ http://filmpolski.pl/fp/index.php/122211
Powinnam pójść do klasztoru... ??? Chyba tam dla mnie jedyne (odpowiednie) miejsce... ( w myślach – to ja pójdę do Kamedułów na krakowskie Bielany...) *
* fragment rozmowy Bezduszka – Jazz
Do klasztoru przybywa ksiądz Suryn, sprowadzony jako egzorcysta. Ma za zadanie ocalenie urszulanek – opętanych przez szatana. Wszelkie jego działania okazują się jednak bezowocne. Napotyka na przeszkodę, z którą nie potrafi sobie poradzić. Nawet nie zdaje sobie sprawy z potęgi przeciwnika. Nie samego szatana, o czym myśli z początku, ale... miłości. Przeciwnicy łączą siły i dwa grzechy śmiertelne Suryna stają się faktem. Miłość do zakonnicy i zabicie parobków – wszystko w imię ratowania Joanny.
Adam Garbicz ' Kino, wehikuł magiczny, podróż trzecia 1960-1966' :
Adaptacja jednego z najświetniejszych dzieł nowelistyki polskiej ( Jarosław Iwaszkiewicz), posłużyła za punkt wyjścia do rozważań o daremności, ale i nieprzezwyciężalnej mocy pragnień swobody, poznania, nimbu sławy, a przede wszystkim – uczucia: „miłość jest na dnie wszystkiego, co się na świecie dzieje”. Z jednej strony z przekonaniem przekazywana intencja humanistyczna, wydobyta za Iwaszkiewiczem prawda o podstawowej sile sprawczej erotyzmu, tak ładnie wyrażonej plastycznie choćby w białomotylich pląsach zakonnic czy wspaniałej scenie na strychu z rozwieszonymi prześcieradłami – z drugiej natomiast zimny ogląd człowieka, pesymizm konkluzji i nadmierny kreacjonizm.
Niepewność wiary – tego było za dużo dla Kościoła, stąd awersja do tego filmu.
Nie wolno mieszać się do spraw kościoła. Wam, parobkom, wieśniakom nic do tego. Tylko my możemy dawać osądy o tym, czy coś złego dzieje się w klasztorze. A mnie? Ja mam dylematy. Ja rozmawiam sam ze sobą, ja widzę w sobie dwie różne osoby – ksiądz egzorcysta i rabin. Ja mówię do Boga, nie zgadzam się z nim, wściekam na to co robi. Ja widzę zło, ja próbuje z nim walczyć. Jaki to wszystko ma sens, skoro nie znamy praprzyczyny? To kto stworzył ten świat? – Bóg, Szatan (ależ on chyba się 'narodził' już po stworzeniu?) - ksiądz Suryn.
Ukorz się! Ukorz się! Przeoryszo! Diabeł Diabłem, a Pambóg Panembogiem - to mówię ja, karczmarz.
Niezwykle hipnotyzujący film. I pytania, które się wloką od dawna...
czwartek, 19 kwietnia 2012
Najlepsze polskie filmy – miejsce 2 - tutaj dwa filmy ex aequo pierwszy film to „Popiół i diament” w reż. Andrzeja Wajdy, z roku 1958
Info o filmie: http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/122374
I jaka jest najważniejsza scena tego arcydzieła???
Bardzo się do tego przyznaję, ale ja tego filmu już nie lubię tak jak kiedyś. Kiedy jeszcze go nie obejrzałem, ilekroć widziałem zapowiedź, fragment – intrygowała mnie scena, gdzie dwóch facetów z karabinami oczekuję na kogoś niedaleko małej kaplicy. Czarno białe zdjęcia, moment wyczekiwania, ciemne okulary, jakiś trzeci mężczyzna ukrywający się. Pierwszy pełny seans, już jako dorosły człowiek. I nie ukrywam, byłem i jestem zachwycony. A dlaczego mniej jak kiedyś? Nie pasuje mi Cybulski. Coraz mniej sympatii dla jego gry aktorskiej w tym obrazie. Bzdety? A możliwe. Toż to najlepszy polski film, w całej naszej kinematografii. Arcydzieło, którym zauroczyli się wszyscy, film pokazywany na całym świecie, wśród najwybitniejszych dzieł w historii kina plasujący się gdzieś pod koniec pierwszej setki ( zdecydowanie za nisko). Zbigniew Cybulski, kiedyś uznawany przeze mnie za najlepszego polskiego aktora, ma tutaj chwilowe „załamania formy”. O ile jest genialny w rozmowie, gdy mówi, że 'chce normalnie żyć' czy w scenach z Krzyżewską, to już scena w łazience z Pawlikowskim ( z tym, z którym razem strzela przy kaplicy do rzekomego Szczuki) jest ogólnie mówiąc niedobra. Widzę taką sztuczność, takie przedziwne oszukiwanie widza, gdy mówi do Andrzeja, że 'już nie może, nie może' – mnie to nie przekonuje i wprawia w osłupienie, bo ja czuję, że właśnie może. Co zresztą nastąpi pod koniec filmu. Kobiela jest świetny, poza dwoma momentami. Po ostrzelaniu samochodu na początku filmu zachowuje się jakby próbował dopiero tej sceny. No i w chwili świętowania końca wojny, gdy w niebo szybują fajerwerki. Poza tym wielkie brawa dla niego. Krzyżewska jest utalentowanie poprawna w każdej scenie. Zastrzeżyński (grający Szczukę – zmarły rok po premierze) – rewelacja!. Tak przemęczony, wyczerpany, spowolniały, bojący się czegoś (syn), momentami obecny na ekranie a nieuchwytny – palce lizać. Ale najlepsza kreacja to oczywiście Milski!!! Ten aktor, grający postać redaktora Pieniążka, bije wszystkich na głowę. Jako mistrz pokazał wielką klasę podczas całego bankietu zorganizowanego z okazji zwycięstwa.
Bez wątpienia to film wybitny, wielki i arcydzieło naszej kinematografii i światowej. Obraz jest chwilami bardzo gwałtowny, sugestywny, pod koniec dwukrotnie wręcz okrutny – losem głównego bohatera i Nas Polaków ( najważniejsza scena filmu). Zresztą:
"Wajda jest wybuchowy i namiętny. Przesadnie wyjaskrawia, daje się ponosić pasjom i gwałtowności uczuć. Znajdziemy u niego fantazję i zdobnictwo, okrucieństwo a nawet ekshibicjonizm. Przepych i bogactwo środków formalnych dochodzi w "Popiele i diamencie" do szczytu, prowadząc do wyrafinowanego, zapierającego dech mistrzostwa. Wajda stawia na szok wzruszenia, bezustannie drażni nerwy, nie traci panowania nad widzem. Film chwyta za gardło, poraża, wstrząsa." (Alicja Helman "Ekran" 1958)
Najbardziej chyba rozpoznawalną sceną filmu jest rozmowa Maćka i Andrzeja przy barze, podpalanie kieliszków i imiona poległych przyjaciół. Jak rozumieć jednak wejście Maćka i Krystyny do zburzonego kościoła (?), czytanie wyrytego wiersza i obraz zwisającego do góry nogami posągu Chrystusa? Niesamowita chwila obrazu przed oczyma...
Cieszę się, że nasze zdanie ( Swissa także :)) potwierdził któryś z krytyków i sam pan reżyser tego dzieła – Andrzej Wajda.
Najważniejsza scena filmu „Popiół i diament” to scena na balu, gdy zaczynają tańczyć. Jest już po bankiecie, pary się zbierają, pozostają na parkiecie. Chwila która zmienia; zaczyna grać muzyka. Wszystko jest już inne... Pomimo „oświetlenia skrywanej prawdy”, nowa prawda tańczy i bawi się w półmroku...
wtorek, 17 kwietnia 2012
Od kolegi psychologa, po nitce do kłębka. Najpierw było to; prawda, że urocza psychologia? https://www.facebook.com/photo.php?v=304482916288158
A dalej kilka zdjęć, zdań, obrazów nawet - na www.demoty.pl Awwreliah zamieścił to: "Możesz spalić każde zdjęcie i pozbyć się każdej rzeczy. Ale lepiej przyzwyczaj się do wspomnień, bo one nie opuszczą cię aż do śmierci". A GD tako rzecze: "Trudno jest czekać na coś, o czym wiesz, że nigdy nie nastąpi. Ale jeszcze trudniej jest przestać czekać, jeśli wiesz, że to wszystko czego pragniesz". I na koniec Wicca: "Uroda daje możliwości zainteresowania sobą większości mężczyzn. Ale to zdecydowania za mało, by któryś z nich dał ci drugą szansę, gdy okaże się ona twoją najmocniejszą stroną".
piątek, 06 kwietnia 2012
Odwaga i miłość: równorzędne i z sobą złączone wyrazy twego rozrachunku z życiem. Milczenie to sfera dookoła każdego czynu i każdego przejawu współżycia ludzkiego. Przyjaźń nie wymaga żadnych słów; to samotność, wolna od lęku samotności. Obok potrzeby, by wszystko miało sens, jeszcze i to: potrzeba bliskości drugiego człowieka, bliskości pozbawionej wszelkich osłon.
Dag Hammarskjöld
Radosnych, bliskich rodzinnie Świąt!
czwartek, 05 kwietnia 2012
Przejazd autobusem. Tylko jeden przystanek. A obserwatorów mnóstwo. W tym i ja. Wszyscy spoglądali. Wsiadła do pojazdu dziewczyna. Z warkoczem. Ot, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie włosy właśnie, splecione w warkocz. Piękne bo długie. Nie znam się na tym, podejrzałem i wyglądały jak warkocz francuski, zwany w odmianie odwróconym. Dziewczyna miała dwadzieścia kilka lat, wzrostu gdzieś na oko 165 cm. A warkocz? Cudownie spleciony, od samej głowy. Przyjrzałem się dokładnie i aż nie wierzyłem. Uroczo sięgał jej do kolan :))
sobota, 31 marca 2012
Najlepsze polskie filmy:
Na miejscu 3. - film „Ziemia obiecana”, reż. Andrzej Wajda, rok 1974
Info o filmie: http://filmpolski.pl/fp/index.php/12101
Co słychać w szerokim świecie, panie Blumenfeld? Wiktor Hugo umarł wczoraj. Dużo zostawił? Sześć milionów franków. Ładny grosz. W czym? W trzyprocentowej rencie francuskiej i w suezach. Doskonały papier. W czym robił? W literaturze... Co? W literaturze...? Tak, bo to był wielki poeta, wielki pisarz. Niemiec? Francuz. Prawda, ja zapomniałem, przecie to jego ta powieść 'Ogniem i mieczem'.
czwartek, 29 marca 2012
Dawno nie było mi tak smutno jak wczoraj wieczorem. Inny rodzaj smutku zapewne tak, ale nie taki. Siedziałem wgapiony w pudełko tv i oglądałem film „Pieski świat 2” (Mondo cane n.2 - 1964). Dziwne zwyczaje, głupota ludzkich zachowań. Żeby tylko to. Ale zwykłe okrucieństwo, do którego zdolny jest człowiek. Pokazano fragment filmu – policja i urzędnicy brytyjscy, gdzieś w Azji chyba ( Afryce?) aresztowali grupę 5-6 osób. Widać ich wchodzących do pomieszczenia za kratami na posterunku. Co robili? Torturowali małe dzieci. Specjalnie je okaleczyli, by żebrząc na ulicy, wzbudzały jeszcze większą litość pośród przechodniów. Pokazano urządzenia do tortur ( na kończyny, twarz); dzieciom powyginano ręce, nogi, okaleczono na plecach i twarzy, jednemu zdaje się że amputowano nogi. Wszystkie nie mogły chodzić normalnie. Zostały kalekami. I wzrok tych dzieci, kiedy urzędnicy musieli dokonać oględzin ich ciał. Okropne...
Wiem, że wczoraj została we mnie przekroczona na stałe pewna granica. Wiem, że w takim wypadku, gdybym się znalazł tam, bez skrupułów bym ich zabił. Nie - byłbym zdolny do zabicia, ale po prostu pif-paf. Najpierw jednak torturując, stosując techniki jakich zapewne by sami nie wymyślili. I Jeszcze dwie rzeczy... ….. tu nastąpiła autocenzura i zdanie zostało przeze mnie usunięte, było zbyt niebezpieczne do czytania...
Na YT jest inna wersja, składająca się z 10 części (niepełnych). Fragmentu o którym piszę nie ma. Może został celowo usunięty. Może to i lepiej...
Cóż, konkluzja dziś będzie taka:
wtorek, 27 marca 2012
Niby głupie, dziwne, ale niektóre mają sens. Zbiór wybranych praw, przepisów, nakazów lokalnych, stanowych ze świata. Czy jednak prawdziwe? Kilka nieumieszczonych na liście słyszałem i aż nie wierzyłem, że coś takiego rzeczywiście funkcjonuje ( vide zakaz uprawiania seksu z łosiami - gdzieś w USA). Te najbardziej sensowne będą na końcu; z miłą chęcią bym je natychmiast zastosował w Polsce. Całość na stronie: http://facet.interia.pl/ciekawostki/news-99-najglupszych-praw-swiata,nId,449299,nPack,1
Prawo stanowione w mieście Newcastle w amerykańskim stanie Wyoming zabrania uprawiać seksu w sklepowych chłodniach z mięsem ( ja prawie, prawie w chłodni kiedyś...);
Przepisy obowiązujące w stanie Idaho nakazują karać wszystkich, którzy chodzą po ulicach smutni ( brawo! To mi się podoba);
W stanie Ohio obowiązuje bezwzględny zakaz odurzania ryb alkoholem ( i słusznie, po co woda wzburzona?);
W Kanadzie, jeżeli zostaniesz wypuszczony z więzienia masz prawo domagać się strzelby, amunicji i konia, by móc wyjechać z miasta ( ten koń to ciekawe...);
W Kansas osoby przechodzące przez drogę w nocy muszą posiadać światła mijania. Działające. ( rozumiem, bezpieczeństwo na drodze);
W londyńskich taksówkach nie wolno przewozić psów ze wścieklizną oraz zwłok ( a to chyba stary przepis, za czasów Jacka the Rippera);
W Singapurze jeżeli nie spuścisz wody w publicznej toalecie czekają cię srogie kary finansowe ( kultura i czystość);
W Kanadzie nie wolno podlewać trawnika kiedy pada deszcz ( niby dziwne, ale w Irlandii byłem kilka razy świadkiem jak podlewano trawniki, pomimo padającego deszczu);
W mieście Bozeman w stanie Montana obowiązuje prawo zakazujące uprawiania seksu w ogrodzie przed domem, jeżeli kochające się osoby są nagie ( no co też by zobaczyły bawiące się dzieci u sąsiadów);
W Nebrasce nie wolno kichać i bekać podczas mszy ( zakłócanie powagi uroczystości i ksiądz znów zapomni tekstu i będzie czytać z księgi);
W stanie Connecticut nie wolno chodzić do tyłu po zmroku ( o, to dla Wojtka dobra informacja, pewnie o tym nie wie, hehe);
W Szwajcarii nie wolno suszyć prania, kosić trawy i myć samochodu w niedzielę ( wypoczynek, odpoczynek - niedziela dzień święty i basta);
W Wielkiej Brytanii przyklejenie znaczka z wizerunkiem królowej do góry nogami traktowane jest jako zdrada stanu ( a polizać ją można?);
Każdy okręt Royal Navy wpływający do londyńskiego portu musi mieć na pokładzie beczkę rumu dla komendanta Tower o London ( hej ho kolejkę nalej!);
Jeżeli zostaniesz trzy razy złapany na zaśmiecaniu Singapuru, to za karę będziesz musiał całą niedzielę sprzątać miasto w kamizelce z napisem „Jestem śmieciarzem” ( i dobrze, i wstyd i kara - może się nauczy – tak powinno być u nas);
W stanie Nowy Meksyk można uprawiać seks w samochodzie podczas przerwy na lunch, ale tylko i wyłącznie jeżeli samochód zaopatrzony jest z zasłonki, które pozwolą ukryć całą sytuację przed wzrokiem ciekawskich ( ciekawskim dziękujemy);
W Bahrajnie lekarz-mężczyzna może badać kobiece genitalia, ale tylko pod warunkiem, że nie będzie patrzył się na nie wprost. Ma obserwować ich odbicie w lusterku ( powiększającym?);
W Wielkiej Brytanii, głowa znalezionego na plaży martwego wieloryba należy do króla, natomiast ogon do królowej. To na wypadek, gdyby chciała z jego kości zrobić sobie gorset ( sztywniaczka...);
W stanie Illinois obowiązuje zakaz używania języka angielskiego. Przepisy jasno stanowią, że trzeba porozumiewać się wyłącznie w „języku amerykańskim” ( i tu miałbym kłopot - z akcentem mniej, ale ze słowami);
W Singapurze seks oralny jest zakazany, chyba że jest formą gry wstępnej (jedziemy?);
W Wielkiej Brytanii dama nie może jeść czekolady na przyjęciach ( bo dama pobrudzi sobie ryjek i będzie mieć jeszcze z tego migrenę);
I te które natychmiast od razu w Polsce:
W Salwadorze pijani kierowcy mogą zostać rozstrzelani ( wreszcie na dobre by się nauczyli);
W Nowym Meksyku osoby uważane za idiotów nie mogą głosować ( i głosować na idiotów);
W Luizjanie każdy, kto nie spełni danej obietnicy może wylądować nawet na rok za kratkami ( policzmy : w Sejmie, Senacie, samorządy – idę po kalkulator...).
poniedziałek, 26 marca 2012
|
Archiwum
O autorach
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moja lista blogów
Szablon
|